Praca zdalnaPraca zdalna, edukacja zdalna i w ogóle zaimplementowanie wszelkich naszych aktywności społecznych do przestrzeni pozakontaktowej, do przestrzeni wirtualnej ma bardzo poważny wpływ na nasze emocje, na nasze samopoczucie, jest to wpływ negatywny. Na początku, gdy rozpoczęła się pandemia i rozpoczynaliśmy naszą pracę w przestrzeni wirtualnej, widzieliśmy wiele korzyści, takich np. jak to, że będziemy pracować w komfortowych warunkach domowych, nie będziemy musieli codziennie wyjeżdżać do siedziby firmy, wydawało nam się, że będziemy oszczędzać czas i pieniądze. Ale z czasem okazało się, że praca zdalna i edukacja zdalna bardzo negatywnie wpływa na nasze samopoczucie. Odczuwamy bardzo silny stres, lęk, a przede wszystkim bardzo silne przemęczenie tym, że codziennie musimy włączać się i logować się do naszych obowiązków zawodowych właśnie w przestrzeni wirtualnej. Badania pokazują, że osoby, które przez pandemię zostały przymuszone do tego, by właśnie w ten sposób pracować, by właśnie w ten sposób funkcjonować codziennie, dużo częściej przeżywają bardzo silne przemęczenie tą pracą zdalną i negatywne skutki niesie to ze sobą na ich przestrzeni takiej społecznej i psychologicznej.

N: Z czego wynika to złe samopoczucie?

Naukowcy z Uniwersytetu Stanforda zauważają, że takie poważne obniżenie naszej formy w zakresie zawodowym wynika przede wszystkim z tego, że całą przestrzeń edukacyjną i przestrzeń zawodową opieramy o tzw. telekonferencje. Są to spotkania, które są pozbawione naturalnego kontaktu społecznego, nie jesteśmy w stanie w trakcie tych telekonferencji obserwować na żywo, bezpośrednio mowy ciała, mimiki, gestykulacji osób, z którymi pracujemy, osób, z którymi się uczymy, osób, z którymi komunikujemy się w przestrzeni wirtualnej. Brak tego komunikatu powoduje, że bardzo mocno męczymy się takim komunikowaniem dlatego, że mowa ciała jest bardzo ważnym kanałem komunikacyjnym, ponieważ informuje nas o tym, jakie są autentyczne, prawdziwe, rzeczywiste intencje i postawy osób, z którymi pracujemy, bądź też współpracujemy. Brak tej informacji powoduje, że męczymy się tymi spotkaniami dużo bardziej. Wyodrębniono 4 czynniki, które w głównej mierze powodują, że praca zdalna jest dużo bardziej męcząca od pracy w przestrzeni biurowej. Po pierwsze chodzi o to, że mamy dostęp do takiego nadmiarowego kontaktu wzrokowego, który z bliska bardzo mocno męczy, widzimy albo wiele osób, z którymi współpracujemy w danym momencie, albo wyłącznie inicjały imion i nazwisk, wtedy męczy nas to jeszcze bardziej, bo domyślamy się, jaka jest prawdziwa intencja i postawa osób, z którymi w danym momencie współpracujemy. Po drugie, w czasie telekonferencji widzimy również siebie, z psychologicznego punktu widzenia jest to bardzo niekorzystne ponieważ, gdy człowiek widzi siebie, jest wobec siebie bardziej krytyczny. W istocie wtedy sprawdzamy, jak wyglądamy, jak jesteśmy uczesani, jak jesteśmy ubrani. Przez to, że skupiamy się na sobie nie jesteśmy w stanie w odpowiedni sposób skupić się na merytorycznej warstwie przekazu, który budujemy, albo który odbieramy. Następna kwestia dotyczy tego, że w trakcie konferencji, telekonferencji jesteśmy ograniczeni mobilnie, tzn. nie możemy za bardzo się poruszać. W trakcie naturalnej, normalnej rozmowy nic nas nie ogranicza, nawet, gdy rozmawiamy telefonicznie, możemy swobodnie spacerować. W momencie, gdy kontaktujemy się zdalnie, jesteśmy jakby przywiązani do miejsca, z którego nadajemy. Lekki ruch w lewo, bądź w prawo powoduje, że znikamy z widoku dla naszych współpracowników, zastanawiają się wtedy, co się z nami dzieje. A przyczyny mogą być błahe, sięgnięcie po długopis, po kartkę papieru, bądź też po filiżankę z kawą. Te kwestie w ogóle nie zaprzątają naszej uwagi, gdy jesteśmy w przestrzeni biurowej. I kolejna kwestia to ta, która dotyczy przeciążenia poznawczego, gdy komunikujemy się w przestrzeni wirtualnej, bardzo wiele bodźców działa na nas w jednym momencie. Z jednej strony skupiamy się na innych uczestnikach spotkania, z drugiej strony skupiamy się również na sobie, skupiamy się na budowaniu warstwy merytorycznej przekazu i jednocześnie przecież współpracujemy ze sobą, a więc razem wytwarzamy jakieś dokumenty, jakieś wizje, jakieś systemy, przesyłamy do siebie różne dokumenty, przeszukujemy pulpity naszych komputerów, więc to przebodźcowanie powoduje, że jest to dla nas bardzo, bardzo męczące. Wszystkie te czynniki dookreślają pewien syndrom, który nazywa się Zoom Fatigue od nazwy jednej z bardziej popularnych platform dedykowanych do pracy w czasie rzeczywistym i te czynniki dookreślają główne przyczyny, dlaczego dużo bardziej męczymy się pracując zdalnie i jest to dużo bardziej męczące niż gdybyśmy pracowali w przestrzeni kontaktowej, bezpośredniej.

N: W tym momencie już wiemy nawet, nazwany jest ten syndrom, o którym Pani mówi, Zoom Fatigue, a jakie mogą być długofalowe efekty tego trybu pracy i nauki?

Na pewno, jeśli pandemia będzie się przedłużała i będziemy zmuszeni do tego, by w dalszym ciągu funkcjonować w przestrzeni wirtualnej w zakresie zawodowym i w zakresie edukacyjnym, wpływ tego typu kontaktów będzie na pewno coraz bardziej negatywny. Już teraz eksperci alarmują, że coraz większa liczba osób i to bez względu na wiek, potrzebuje wsparcia psychologicznego, bądź psychiatrycznego. Pojawiają się u osób, które pracują w ten sposób, bądź funkcjonują w ten sposób różne stany lękowe oraz stany depresyjne, więc należy spodziewać się nasilenia tego typu objawów i zwiększenia liczby ludzi, którzy będą te objawy mieli.

N: To brzmi niezbyt optymistycznie, czy my jako normalni użytkownicy tego internetowego świata w tym momencie jesteśmy w stanie jakoś zapobiegać tym skutkom?

Na pewno potrzebna jest dwustronna, szczera komunikacja, budowanie przestrzeni przyjaznej dla właśnie dwustronnej, szczerej komunikacji. Z badań HRK wynika, że dla 43 proc. badanych właśnie taka szczera, dwustronna komunikacja powinna być podstawą wszelkiej działalności społecznej dlatego, że dzięki temu możemy w bezpiecznych warunkach, w przyjaznych warunkach wymieniać informacje, komunikować i też w ten sposób niwelować stres i strach przed komunikowaniem się ze sobą. Inna kwestia, która mogłaby spowodować niwelowanie syndromu Zoom Fatigue i różnych innych negatywnych wpływów pracy zdalnej czy komunikowania się zdalnego na nasze emocje jest kwestia dotycząca tego, że powinniśmy współpracować i komunikować się z branżą IT, która nie tylko buduje i tworzy platformy, które są dedykowane do pracy w trybie online, ale również może te platformy, te narzędzia, które już istnieją modyfikować w taki sposób, by zmniejszać ilość stresorów. Niewykluczone, że dla niwelowania syndromu Zoom Fatigue i innych tego typu negatywnych wpływów przestrzeni wirtualnej na człowieka mogłaby pomóc również budowana obecnie skala przemęczenia pracą zdalną. Tutaj budujemy taką 15-stopniową skalę, w której mierzymy i weryfikujemy zmęczenie w zakresie fizycznym, społecznym, motywacyjnym oraz emocjonalnym.

 

Artykuł pochodzi z https://biznes.newseria.pl/